7/17/2014

change


   Przez ostatni miesiąc zastanawiałam się czy jeszcze kiedykolwiek napiszę na tej stronie. Głównie dlatego, że mój blog na tle innych nie wyróżnia się niczym szczególnym i zwyczajnie zaczął mi się nudzić. Usunęłam 3/4 postów i czekałam na odpowiedni moment żeby coś napisać, a wena przyszła dopiero dzisiaj. Mam za duży sentyment do tej strony, żeby tak po prostu nacisnąć na 'usuń'. Postanowiłam, że zmienię tematykę bloga. Oczywiście mody również nie zabraknie. W każdym razie nie chcę żeby ktokolwiek z Was myślał, że to blog stricte modowy. Chcę pisać o wszystkim i o niczym, o tym co lubię i czego nie lubię. Ktoś spytał mnie czy to będzie blog lifestyle'owy. Szczerze mówiąc nie wiem jaki, ale może z czasem ta zagadka się rozwiąże. 
   Dziś chciałabym trochę opowiedzieć o moim wakacyjnym wyjeździe, który zaczął się dokładnie 21 czerwca. Tego dnia miało się spełnić jedno z moich największych marzeń: podróż do Nowego Jorku. Z jednej strony byłam wtedy bardzo podekscytowana, a z drugiej całkiem zdezorientowana. Pierwszy samodzielny lot, pobyt w mieście gdzie nie znam zupełnie nikogo i myśl o tym, że do pokoju przydzielą mi kogoś z innego kraju niż Polska były jedynymi tematami jakie wtedy przychodziły mi do głowy. Ale tłumaczyłam samej sobie, że przynajmniej czegoś się nauczę, bo głównym celem wyjazdu był kurs angielskiego w szkole Kaplan, która mieści się na 63 piętrze w Empire State Building. No i oczywiście zwiedzanie. 

2/14/2014

leisure

   Ferie dobiegają końca i trochę mnie to przygnębia, bo spędziłam je naprawdę dobrze. Zobaczyłam kawałek Wiednia, a tydzień później pojechałam do Warszawy. Lubię naszą stolicę, mimo że mieszkam w Krakowie (jak wiadomo walka Krakowianie vs Warszawiacy trwa). Każde miasto ma swoje wady i zalety :) Dzisiaj mam dla Was krótką relację z wyjazdów. Dziś na czarno-biało, bo od czerwonych latających serc i amorów boli mnie głowa. Mam nadzieję, że Walentynki się udały!


1/04/2014

.


 Nad zakupem sportowych butów zastanawiałam się baardzo długo. Wiedziałam, że będzie to na pewno jakiś model nike-rosherun. Kiedy już go wybrałam i zamówiłam czekałam z niecierpliwością aż te cudeńka do mnie przybędą. Niestety dzień później okazało się, że sprzedawca niechcący wznowił aukcję. Przez ponad tydzień byłam zła, bo nie mogłam znaleźć żadnych butów, które by mi odpowiadały. W końcu postanowiłam wejść na stronę Adidasa i moja radość była ogromna, gdy zobaczyłam te butki :))


12/22/2013

no risk no fun

   Ten sweter już jakiś czas temu zaczął robić furorę. Mam wrażenie, że gdy tylko Lana Nguyen wprowadziła do sklepu swoją wyjątkową kolekcję, bluzę posiadała większa część modowej blogosfery. To właśnie zniechęciło mnie do jej początkowego kupna. Jak już kiedyś wspominałam nie lubię kiedy dana rzecz robi się oklepana. Dopiero niedawno uświadomiłam sobie, że powinnam mieć ten sweter. Jest przepiękny i nie dziwię się, że zdobył serca tylu osób. W dodatku bardzo ciepły i milusi! Well sweter! :)